Dzie tato?

Ojciec rodziny  kontempluje poranny widok zza okna:

Ojciec: ale góry parują..

Córka:dzie tato?

O: tam daleko w górach.

C: dzieee?????

O: w górach daleko!!

C: dzie tato???

O: w górach!

C: dzieee???

(…po kilku minutach…)

C: dzie tato?

O- W D*!!

C: AAAA  W D*!!!!

Opublikowano Moje córki Wszy, Wsza mała | Skomentuj

Szczyt odwagi

Starsza wsza pożegnała się już ze swoim wspaniałym przedszkolem, zwanym również „ochronką”i od września uczęszcza do szkoły podstawowej (czy wręcz zespołu szkół..) do Klasy 0B.

O wdrażaniu się w nowe środowisko pisać nie będę, jednym, poszło to lepiej (córka), innym gorzej (matka)…ale jest ok.

Jakoś poczatkiem października matka odkryła w klasie córki TABLICĘ MOTYWACYJNĄ.

Pani nauczycielka pod hasłem JUŻ UMIEM: umieściła 3 podpunkty, i gdy dziecko osiągnęło daną umiejętność, przy danym punkcie zawieszano jego zdjęcie, natomiast po osiągnięciu wszystkich podpunktów, kolejne zdjęcie wędrowało pod piękną koronę i podpis: WZOROWY ZERÓWKOWICZ.

Na początek  podpunkty brzmiały (piszę z pamięci, sens zachowany:)

1. umiem W CISZY stanąć w kolejce

2. umiem w ciszy siedzieć w kółku na zajęciach

3. umiem w ciszy usiąść do stolika.

..Tak wiec po ich przeczytaniu brak zdjęć pierworodnej wielkim szokiem nie był….NO ALE… Rozpoczęliśmy Poważne Rozmowy:

M: P. dlaczego tu nie ma ani jednego twojego zdjęcia???

C: Mamo!! pani dziś już miała mi jedno dać!!!…ale Wiktoria usiadła koło mnie i MUSIAŁAM jej coś powiedzieć!!!!….

Po zastosowaniu systemu kar i nagród, w wyznaczonym limicie czasowym udało się z trudem zdobyć pierwsze zdjęcie, potem nastąpiła seria chorób i temat lekko przysechł

Kilka dni temu przybywam do szkoły po odbiór trzódki, która biegnie do mnie z radością krzycząc: „MAMO MAMO mam już wszystkie zdjęcia i zostałam wzorowym zerówkowiczem!!!”

Pochwaliłam, pogratulowała i pytam – bardzo ciekawa – jak dokonała tego niebywałego wyczynu?

„MAMO to było BARDZO PROSTE!!!!! Wystarczyło się ODWAŻYĆ i nic nie mówić!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!”

 

Opublikowano Cytaty z Patki | Skomentuj

Machamy !!

Zna ktoś film: „Moje córki Krowy”? U nas wersja nie-kinowa: Moje córki wszy!

Ale do rzeczy…

Ostatnio, przy niedzieli, z pierworodna postanowiłyśmy nauczyć Wsze Mniejszą przeżegnać się („W Imię Ojca…). Bo też dziecię, dwa lata na karku, a ona przy modlitwie „tu tu sroczka kaszkę” robi… Pokazujemy, uczymy, ubaw po pachy ogólnie, w końcu obie się znudziły, poszły w swoja stronę, a matka na zasłużony niedzielny odpoczynek.

Po dobrej chwili Młodszej chyba się zabawa przypomniała, przylatuje i woła: „MAMAAAA !! Machamy Janioła?”

Opublikowano Moje córki Wszy | Skomentuj

Opowieści z Kręciołkowa

3 w nocy:

„mamo nie mogę usnąć jak tak śpię!!”

*******

Jak podsumować życie w naszym domku w jednym zdaniu?

„mamo Pola znowu mi ukradła szynkę z kanapki!!!”

****

Przemyślenia i plany życiowe 6 latki:

jak będę duża to też urodzę dziecko – dziewczynkę i będzie mieć na imię Sarna – tak jak ty mi chciałaś dać. Ale wcześniej muszę pracować – tylko jeszcze nie zdecydowałam czy w żłobku, czy w przedszkolu czy w szkole. I dom muszę sobie wybudować, a potem dziecko!! ja: no ale jeszcze ewentualnie mąż by ci się jakiś może przydał? Ona: No tak, tylko muszę mu najpierw wytłumaczyć jakie ja mam plany!!!!

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Niespodzianki, niespodzianki

Poczytałam sobie wczoraj swoje własne przemyślenia dotyczące tego jak inaczej i zaskakująco wyglądała druga ciąża w porównaniu do pierwszej…wtedy, i jeszcze przez kilka kolejnych godzin myślałam, ze na tym skończy się czas niespodzianek. A tu….NIESPODZIANKA :)

wiec tak podsumowując kilka kolejnych niespodzianek, które zdarzyły się po 10. grudnia

1. Młode wcale nie poczeka na wolne taty i powrót babci – ale to drobnostka :)

2. drugi poród, który miał być na pewno lżejszy, bo przecież drugi może skończyć się nagłą cesarka pod narkozą, bo na nic innego nie ma czasu.

3. gdy po przebudzeniu pytasz położnej co się urodziło, a ona odpowiada że DZIEWCZYNKA to niekoniecznie oznacza to, że nadal śpisz

4. imię dziecka, gdy po 7 miesiącach mówienia do brzuszka Mikołaj, nagle trzeba znaleźć imię dla dziewczynki może wywołać wojnę wśród całej rodziny

5. nawet jeśli położna zapewniła cię, ze urodziłaś dziewczynkę, po półtora roku i tak wszyscy mogą pytać DLACZEGO TY TEGO CHŁOPCZYKA UBIERASZ W SUKIENKI

A  z niespodzianek niedzieciowych – np gdy dzień po porodzie odwiedzający cię maż oznajmia, ze fliziarz nie mógł się wczoraj do ans dodzwonić (sorry zapomniałam odebrać po narkozą), więc położył nasze skrupulatnie wybierane płytki do kuchni W KOTŁOWNI

A w czym niespodzianki nie było (a w sumie mogłaby)? otóż potwierdzam całym sercem i umysłem często rozpowszechniany slogan że DRUGIE DZIECKO JEST ZAWSZE BARDZIEJ DOŻARTE:

- starsza nigdy nie zjadła niczego z ziemi? pieniądze, koraliki itp mogły leżeć, na pewno ich nie tknie? Młoda wchłonie WSZYSTKO  lepiej niż odkurzacz – rekord – ok 4 centymetrowa ćma….

- starsza nie otwierała szafek, nie grzebała w szufladach? młodsza….

- starsza nie wspinała się, nie właziła w dziury…młoda udowodniła, ze skoro jest jeszcze za młoda na raczkowanie to zawsze można wszędzie dopełznąć tyłem…

- starsza długo nie miała włosków, dopiero ok pół roku coś się pokazało, pierwsza palemkę miała niewiele przed 1 urodzinami? młodsza…cały czas się pocieszam ze jak już będzie miał to na długo, po dziadku.

Poza tym dużo się jeszcze działo przez ten czas oj dużo, ale o tym kiedy indziej

Dziś jeszcze jeden PS…dziś mija 6 lat odkąd moje  życie odwróciło się do góry nogami, odkąd spełniło się moje największe życiowe marzenie, choć wcale nie okazało się zupełnie takie jak to sobie przez te wszystkie lata wyobrażałam

Dzis mój mały Klon kończy 6 lat..tak jest już dorosła, a przecież taka maleńka. tyle już przeżyła, tyle się nauczyła, tyle osiągnęła, a tak wiele, wiele jeszcze przed nią – całe życie. Uwielbiam patrzeć jak dorasta, a równocześnie przeraza mnie, ze to następuje tak szybko. A przecież 6 lat temu o tej porze nawet się jeszcze nie widziałyśmy…

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Opowieści z Kręciołkowa – Czekanie..

(Tytułem wstępu – ten tekst zaczęłam pisać..daaaawno temu, inne życie temu, chyba nawet kilka żyć. Napisze co się podziało w te półtora roku, ale z sentymentu zapodam i to co zostało przerwane przez przybycie Kogoś :))

 

Siedzimy, czekamy, nic się nie dzieje…no i taki w sumie jest plan – siedzieć i czekać jeszcze do pojutrza – tatuś będzie miał wolne, babcia wróci i będzie mogła się zająć Młodą. No ale skoro już siedzimy i wyjątkowo nic poza czekaniem nie robimy, to można coś popisać :)

A popisać chcę o tym jak to ciąża różne oblicza mieć może – tak dla zapamiętania, dla potomności.

Pamiętam te czasy – niespełna pięć lat temu, gdy do ostatniego dnia ciąży uwazałam że to w pełni fantastyczny stan, w którym czuję się lepiej niż normalnie – nawet kręgosłup bolał mnie rzadziej niż w nie-ciąży. Nie przypominam sobie żadnych ograniczeń, nawet trudności z ubieraniem skarpet nie pamietam. A teraz.. w zasadzie na początku też tak było – ale do czasu….do 7 miesiąca jakoś. Wtedy to okazało się że ciąża to – ból nie tylko kręgosłupa ale i rozchodzących się kości łonowych, stawów biodrowych…ból utrudniający chodzenie, wstawanie z łóżka, siedzenie, leżenie…i ból, który sprawia, że nie czuję zupełnie jak przyszła mama z reklam, tylko jak wielki przerosnięty pingwin, kolebiący się ledwo co z  boku na bok. Niestety po doswiadczeniach z poprzedniej ciąży poczyniliśmy pewne plany, których wykonanie okazało się wcale nie takie proste. 1. Praca – na szczęście, choć wcale nie było łatwo udało sie dotrwać i przetrwać kluczowe momenty, a teraz puki co czekając wesprzeć choć wirtualnie pracę zastępczyni. 2. Domek – szczęście w nieszczęściu nie jest jeszcze gotowy na przyjęcie rodzinki, więc nie muszę koniecznie akurat teraz wybierać farb, wykładzin i mebli ( a dokonywanie wyborów też do prostych rzeczy nie należy, wybór płytek skonczył się płaczem – hormonki lubią wybory).

Różnica nr.2. Przygotowania do porodu. Fakt, że poprzednio poszło jakoś tak „z biegu” – działo się wszystko inne, przy braku jakichkolwiek objawów czy neidogodności niespecjalnie sie zastanawiałam do kiedy dotrwam, cały czas wszystko było przede mną, nagle przed czasem przyszły skurcze, hop siup ( :)) i po wszystkim. Teraz już jakoś tak oczywiste to nie było – przy okazji bolących kosci i stawów cały czas z tyłu głowy czaił sie strach przed przyspieszeniem porodu, a na to „nie było czasu”, a przy pracy, budowie i Młodej, która też przecież wymaga poświęenia czasu ciężko jakoś o czas na relaks, odpoczynek, spokojne spacerki…

CD…oj nastąpił :):):)

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Opowieści z Kręciołkowa – W oczekiwaniu na …

P: A jak Mikołaj nie będzie chciał się ze mną zabawkami dzielić to ja przyjdę do ciebie albo do taty i powiem dobrze?

- A jak ty nie będziesz się chciała z nim dzielić?

– On nie będzie umiał chodzić więc będzie miał problem…

Opublikowano Cytaty z Patki | Skomentuj

Opowieści z Kręciołkowa – Życie w cytatach

Po szybkich zakupach czekamy pod sklepem na przyjazd cioci z małą kuzynką. Młoda dzierży w ręku swieżo zakupioną gumę rozpuszczalną i duma:

- Pokażę Latalce jaką mam fajna gumę…( 1 min)… A może sobie raz ugryzę…( kolejne dwie minuty)…Albo jej tylko opowiem!!!!!!!

****

Środek nocy…Jako że matce o gabarytach średniej wielkości słonia indyjskiego ciężko się zewlec z łóżka aktualnie do nocnych wezwań wstaje tatuś. A mama podsłuchuje:

- Tato nóżka mi ścierpła, głaskaj mnie, tylko obiema rękami! …. No CO CI MÓWIŁAM: OBIEMA!!!!!

A rano relacjonuje – Nóżka mi w nocy ścierpła a tato W OGÓLE NIE UMIE GŁASKAĆ!!!

Opublikowano Cytaty z Patki | Skomentuj

Opowieści z Kręciołkowa – cytatki z Patki

„- Mamo mam świetny pomysł a może ty będziesz mamą Mikołajka a ja będę jego bratem?

- a możesz być siostra??

- …tak jak w przedszkolu siostra?”

Opublikowano Cytaty z Patki | Skomentuj

Opowieści z Kręciołkowa – wakacyjnie uchwycone

Wprowadzenie: poniższy wpis ma podtekst jedynie profilaktyczny – wg. reguły „dzieci i męża chwalić nie wolno bo szybko się psują” czasem człowiek musi trochę ponarzekać, co też niniejszym miejscami czyniłam :)

To wcale nie tak że się nic w Kręciołkowie nie dzieje…oj dzieje… Niestety stale trwający, a nawet postępujący ucisk ciąży na mózg sprawia, że albo zapominam  zasiąść i coś popisać, albo, gdy już zasiądę to wszystko wylatuje mi z głowy. I tak płynie życie nierejestrowane.

A co się działo? otóż Kręcioł nr.1 spędził dwa tyg. wakacji u babci, które były na tyle wspaniałe, że nie raczyła ani razu podejść do telefonu porozmawiać z matką czy ojcem. Trudno się wszak dziwić – mając do dyspozycji w sumie 4 babcie i 3 dziadków, spragnionych wnucząt, których nie ma wcale, bądź przebywają na emigracji,  prababcię i pradziadka, jak również niedoprecyzowaną liczbę dochodzących cioć i wujków, do tego pod nosem plac zabaw i dwa baseny różnej wielkości, a w odległości akuratnej na krótką wycieczkę rowerową kolejne dwa czy trzy place zabaw i zalew z piaszczystą plażą – któż by w takich warunkach myślał o rodzicach??? „Na szczęście” ciesząc się tymi wszystkimi wspaniałościami dziecko inhalowało się zdrowym, pełnym jodu powietrzem podkarpackich lasów..Na szczęście, bo gdyby nie to zdrowe powietrze, które ma powstrzymać dostęp wszystkich przedszkolnych parchów, biedny tatuś musiałby już po 4 dniach kombinować skąd wziąć wolny dzień, by wraz z wyjąca w poduszkę matką jechać czym prędzej i zabrać dziecię z powrotem na łono kochających rodziców.

Jednakowoż dziecię przeżyło, rodzice przeżyli, reszta wakacji płynie sobie dalej. Teraz już bez babci, bez przedszkola, to i tęsknota jakaś mniejsza:) Zwłaszcza gdy Kręcioł, spędzając znacznie więcej niż w roku szkolnym czasu ze swoimi starszymi kuzynami nabywa nowych, jakże cieszących rodzica cech, umiejętności i tekstów (nie lubię cie!!! jak mi nie kupisz tej zabawki to już nigdy nie przyjedziemy do tego sklepu na frytki {to akurat wyjątkowo mnie zmartwiło i dotknęło}, uuch ale się rządzisz!!! i wiele wiele wiele innych). Poza tym korzystając z wolnego czasu chadza sobie to tu to tam po sąsiadach i rodzinie na ploteczki małe i duże, a że Mędziak do tego co nie trzeba to pamieć i słuch ma wręcz doskonałe, bliższe i dalsze sąsiedztwo jest doskonale poinformowane o bieżących wydarzeniach z naszego życia.

Kręcioł nr.2.

W tym momencie chciałabym jak najserdeczniej przeprosić wszystkie mamy przyszłe i obecne, które w czasie swej ciąży narzekały na ból który odczuwają/ły przy ruchach dzieckaa ja myslałam o nich z zupełnym brakiem zrozumienia i współczucia!!!! Przyznaję głupia byłam i nierozumna Indianka!!!!myślałam o czym one mówią – przecież to najsłodsze uczucie, niezapomniane, do którego tęskniłam, których wyczekiwałam wsłuchując się w Kręcioła nr.1…Bo i faktycznie Młoda w ruchach była dość powściągliwa, a jeśli już wykonywała je z pewną dozą majestatu, pamiętam że przypominało to taniec jazzowy czy balet. A nr.2? od 18 tyg większość ruchów jest doskonale wyczuwalna ręką tatusia. Po dwóch miesiącach, w czasie których Młode odpoczywa tylko i wyłącznie (a i to nie zawsze) gdy ja jestem w ruchu, a uroczym kopniaczkom jakby brak subtelności i majestatu ruchów starszej siostry z niejakim przerażeniem myślę o czekających nas kolejnych wspólnych miesiącach (czyżbym za bardzo się wczytywała w ostatnią część sagi Zmierzch?). Nie wspominając o tym co może „wyjść” ze mnie tym razem, skoro poprzednio z mało ruchliwego dzieciątka wyszedł….Kręcioł nr.1. Innym żartem jaki nam wyciął Kręcioł Nowy jest Jego, a może raczej naszego doktorka niezdecydowanie….otóż dzyndzołek Kręciołka raz jest a raz go nie ma…..Pokolenie gender w Kreciołkowie….nic to, w końcu się pewnie dowiemy, najpewniej w grudniu. Mędziaczce to obojętne, grunt ze ma być Mikołaj albo Lilusia, innych opcji nie przewiduje.

To może już tyle na dziś… lepiej zajmę się czymś pożytecznym, a na przyszłość postaram się być bardziej sumiennym Kronikarzem rodzinnym!

*******

„-Dostaniesz loda jak zjesz trochę frytek

- Nie wiem czy się na to zgodzę bo jak zjem frytki to mogę nie mieć miejsca na loda”

*******

Nowa kuzynka Kręciołki – Natalka, puki co w związku z nieumiejętnością łączenia przez niektórych pewnych dźwięków nazywana jest przez cała bliższą rodzinę Latalką. Niestety dalsza rodzina i znajomi niekoniecznie są tego świadomi. I tak rozmowa K. z jednym z nowych dziadków na wakacjach:

K: A ja mam w domu taką małą Latarkę!!!

D: i co, świecisz sobie nią w nocy jak jest ciemno?

Mina dziadka na widok konsternacji na twarzy dziecka – bezcenna.

*******

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj